„Złapcie mnie, zanim znów zabije”. Czy William Heirens był seryjnym mordercą z Chicago?

Na początku XX wieku Chicago, opanowane przez rzesze emigrantów z Europy, było miastem o jednym z najwyższych wskaźników przestępczości w Stanach Zjednoczonych. Mafijne porachunki, strzelaniny czy rabunki stanowiły nieodłączny element chicagowskiego krajobrazu. W takim otoczeniu, na przedmieściach miasta, dorastał William Heirens, który w 1946 roku został skazany na karę potrójnego dożywocia za dokonanie trzech morderstw. Wiele osób, po ponad 70 latach od dokonanych zbrodni, nadal uważa, że do więzienia trafił niewinny człowiek.

William Heirens „Złapcie mnie, zanim znów zabije". Morderca z Chicago
William Heirens


Morderstwo Josephine Ross

Pierwszą ofiarą Williama Heirensa miała być 43-letnia kobieta, Josephine Ross. Ofiara została parokrotnie dźgnięta nożem. Sprawca po zbrodni dokładnie umył jej ciało i przy użyciu taśmy klejącej zakleił rany. Zwłoki Josephine, starannie ułożone na łóżku w sypialni, odkryła jej córka w ich wspólnym mieszkaniu 5 czerwca 1945 roku.

Kolejna ofiara

Do kolejnego zabójstwa doszło zaledwie sześć miesięcy później, 10 grudnia 1945 roku. Frances Brown, 33-letnia mieszkanka Chicago, została dwukrotnie postrzelona oraz dźgnięta nożem. Sprawca podobnie jak w przypadku pierwszej ofiary, dokładnie umył ciało denatki. Tragicznie zmarłą Frances odnaleziono w łazience jej mieszkania, do połowy zanurzoną w wannie. Na szczególną uwagę śledczych zasłużyła wiadomość zostawiona przez mordercę na jednej ze ścian mieszkania. William Heirens miał napisać przy użyciu szminki, przerażające błaganie:

Na miłość boską,

Złapcie mnie, zanim znów zabije.

Nie potrafię się kontrolować.

(ang. For heavens, sake catch me before I kill more. I cannot control myself.)

Począwszy od tego znaleziska, opinia publiczna nadała mordercy przydomek Szminkowego Zabójcy (ang. Lipstick Killer). Chicagowska policja szybko powiązała morderstwa Josephine Ross i Frances Brown, zdała sobie jednocześnie sprawę z faktu, że ma do czynienia z seryjnym mordercą, którego należy jak najszybciej schwytać.

Suzanne Degnan, sześcioletnia dziewczynka, zostaje ofiarą Szminkowego Zabójcy

Rodzina Degnan przeprowadziła się do jednej z najbardziej prestiżowych dzielnic Chicago, Edgewater, w 1945 roku. Głowa rodziny, Jim Degnan, zajmował ważne stanowisko kierownicze w jednej z fabryk zajmującej się przetwórstwem mięsa. Mężczyzna miał dwie córki, Suzanne oraz straszą od niej o cztery lata Betty. Prawdziwy koszmar rodzinny rozegrał się 7 stycznia 1946 roku, niespełna miesiąc od morderstwa Frances Brown. Matka Suzanne, rankiem zaczęła budzić swoje córki, aby następnie móc odprowadzić je do szkoły. Kobieta najpierw udała się do sypialni Betty. Kiedy dziewczynka wstała, przyszedł czas na pobudkę Suzanne. Matka wchodząc do sypialni sześciolatki, przeżyła ogromny szok. Okno w pokoju, znajdującego się na parterze mieszkania, było szeroko otwarte, a jej córki nie było w łóżku. Na miejsce bardzo szybko przybyła policja, która w sypialni znalazła list z żądaniem okupu w wysokości 20 tys. dolarów.

Co stało się z Suzanne?

Początkowo uważano, że dziewczynkę porwał jeden z pracowników fabryki, której współzarządcą był Jim Degnan. Wkrótce chicagowska policja otrzymała anonimową wiadomość, aby zaginionej Suzanne, szukać w studzienkach w pobliżu jej domu. W wyniku przeszukań natrafiono na przerażające odkrycie. W jednym ze ścieków kanalizacyjnych znaleziono głowę sześciolatki, w kolejnych, jej tors, nogi i ręce. Ustalono, że śmierć Suzanne nastąpiła w nocy z 6 na 7 stycznia, a rozczłonowania jej ciała musiał dokonać ktoś, kto doskonale znał anatomię. Odkrycie policji wstrząsnęło opinią publiczną. Rozpoczęto aresztowania i przesłuchania dziesiątek osób, nikogo jednak nie udało się powiązać ze sprawą brutalnie zamordowanej dziewczynki.

Dozorca budynku, w którym mieszkała Suzanne, staje się głównym podejrzanym

Policja, pracując pod ogromną presją, starła się ustalić sprawcę tragicznych wydarzeń w Chicago. W pewnym momencie śledztwa zainteresowała się postacią Hectora Verburgha, belgijskiego imigranta, który pracował jako dozorca w budynku zamieszkiwanym przez rodzinę Degnan. Mężczyznę aresztowano, a następnie brutalnie przesłuchano. Jego żonę nakłaniano, aby składała fałszywe zeznania obarczające męża. Podstawą do zatrzymania dozorcy stał się fakt, że mężczyzna często przebywał w miejscach, w których miało dojść do zamordowania dziewczynki. Ostatecznie w wyniku braku dowodów na winę Verburgha, zwolniono go z aresztu. Mężczyzna przyznał, że w wyniku dalszych przesłuchań i tortur, jakich doświadczał ze strony funkcjonariuszy, byłby w stanie przyznać się do rzeczy, których nigdy nie zrobił.

Fałszywe tropy

W pobliżu mieszkania państwa Degnan znaleziono chusteczkę z wyszytym nazwiskiem Sherman. Założono, że sprawca pozostawił ją przez przypadek. W wyniku poszukiwań tajemniczego właściciela chustki dotarto do żołnierza, Sidneya Shermana. Mężczyzna zaprzeczył, aby miał jakikolwiek związek z zabójstwem Suzanne. Ponadto oświadczył, że znaleziony przez policje przedmiot nie jest jego własnością. Ostatecznie poznano rzeczywistego właściciela chustki, lotnika Seymoura Shermana, który podczas popełnienia zbrodni znajdował się poza granicami Stanów Zjednoczonych. Podejrzanym, stał się również nastolatek, mieszkający w pobliżu mieszkania Suzanne, którego skazano w wieku 16 lat za napad z bronią w ręku. Szybko jednak porzucono ten trop, uznając chłopaka za niezwiązanego ze sprawą sześciolatki.

Odwołane zeznania

Policja wkrótce natrafiła na trop Richarda Russella Thomasa, który z zawodu był pielęgniarzem. Wykonywany przez niego zawód pasował do profilu zabójcy Suzanne. Dodatkowo mężczyzna w chwili aresztowania, był już karany za molestowanie swojej córki. W toku przesłuchań przyznał się do zabicia i rozczłonkowania ciała Suzanne Degnan. Wydarzyło się jednak coś, co spowodowało, że wycofał się ze swoich zeznań.

Aresztowanie siedemnastoletniego włamywacza

W chwili kiedy Thomas przyznał się do popełnienia przestępstwa, 26 czerwca 1946 roku policja zatrzymała podczas próby włamania, siedemnastoletniego Williama Heirensa. Do zdarzenia doszło w dzielnicy Edgewater, a sprawca miał przy sobie broń. Policja wystrzeliła w kierunku Williama dwa pociski, następnie jeden z funkcjonariuszy ogłuszył go za pomocą doniczki, stojącej przed jednym z mieszkań. Nastolatek nieprzytomny trafił na komisariat. Natychmiast założono, że to on jest winny trzem morderstwom dokonanym w Chicago w latach 1945-1946.

Brutalne przesłuchania i brak możliwości obrony

Williamowi Heirensowi przez wiele dni od aresztowania odmawiano kontaktu z prawnikami oraz możliwości zobaczenia się z rodzicami. W toku śledztwa, aby zmusić go do zeznań, podano mu tak zwane serum prawdy (pentotal sodu), substancję psychoaktywną, która miała zmusić go do przyznania się do winy. Mężczyzna wyznał, że zupełnie nie pamięta co się z nim wtedy działo, jedyne co jest w stanie sobie przypomnieć to okrutny ból głowy. Podczas działania serum prawdy, Wiliam powiedział, że cierpi na rozdwojenie jaźni, a zabójstw dokonała jego alternatywna osobowość, George Murman. Podczas aresztu poddano go bardzo bolesnemu zabiegowi punkcji lędźwiowej w wyniku, którego nie był w stanie składać dalszych zeznań.

Wyrok

7 sierpnia 1946 roku William przyznał się do zamordowania Josephine Ross, Frances Brown i Suzanne Degnan. Nastolatek w zamian za przyznanie się do winy miał uniknąć kary śmierci. Przed ogłoszeniem prawomocnego wyroku sądu odbyła się wizja lokalna, podczas której Heirens opowiadał o przebiegu zbrodni, których miał dokonać. 5 września 1946 roku został skazany na karę potrójnego dożywocia.

Kontrowersje i wątpliwości

Po ogłoszeniu wyroku sądowego nastolatek zaprzeczył, aby miał jakikolwiek związek ze sprawami zamordowanych w Chicago kobiet. Ponadto po latach wykryto wiele nieprawidłowości w śledztwie, w które zaangażowane było także FBI. William Heirens otrzymał substancje psychoaktywne podczas przesłuchań. Znęcano się nad nim psychicznie i fizycznie do tego stopnia, że przez kilka dni musiał być hospitalizowany. Ponadto istnieje szereg wątpliwości co do dowodów obarczających siedemnastolatka. Szereg ekspertów uważa, że odciski palców odnalezione na miejscu zbrodni nie należały do Williama, a wiadomość napisana na ścianie i notatka z żądaniem okupu nie są w pełni zbieżne z charakterem jego pisma.

Pobyt w więzieniu

William Heirens podczas pobytu w więzieniu skończył collage, a także zdobył wiele kwalifikacji zawodowych. Cieszył się ogólną renomą wśród więźniów, a nawet strażników. W 1998 roku został przeniesiony do więzienia o minimalnym rygorze. W 2002 i 2007 roku starano się wywnioskować ułaskawienie dla Williama, będącego już wtedy w podeszłym wieku. Ostatecznie wszystkie wnioski mające na celu uniewinnienie odrzucono.

Śmierć

W wyniku powikłań związanych z cukrzycą, na którą cierpiał mężczyzna, od lat 90. jego stan zdrowia znacznie się pogarszał. W lutym 2012 roku trafił do szpitala, gdzie zmarł 5 marca. William Heirens spędził w więzieniu prawie 65 lat.

Źródła: William Heirens Was Accused As ‘The Lipstick Killer’ – But Was He? (allthatsinteresting.com)

American Justice. Who is The Lipstick Killer?, A&E Network, 2002 

Lipstick killer (archiwumzbrodni.pl)

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!

0 0 Głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze