Madalina przed chwilą była w domu. Tajemnicze zniknięcie

Artykuł w gazecie dotyczący zaginionej

Czy Roxana Madalina Vlasceanu została wywieziona za granicę?

Madalina z rodziną mieszkała w maleńkiej wsi Copuzu, położonej w południowo-wschodniej części Rumunii, oddalonej około 100 kilometrów od Bukaresztu. Była najmłodszą z rodzeństwa, zwykłą, radosną dziewczynką. Spokojne życie rodziny zostało przerwane w październiku 1984 roku, to właśnie wtedy z wioski w okręgu Jałomnica zniknęła Roxana Madalina Vlasceanu.


Roxana Madalina Vlasceanu. Zdjęcie pochodzi z archiwum prywatnego siostry Madaliny

To było chyba jakieś złe przeczucie, tylko Madalina nie umiała go nazwać.

Nic nie zapowiadało dramatu

“Poprzedniego dnia nic nie zapowiadało dramatu jaki ma nas spotkać, w domu było spokojnie i wesoło. Wieczorem wszyscy szykowaliśmy się do snu, jednak Madalina nie mogła zasnąć. Co jakiś czas przychodziła do mnie i mówiła, że nie może spać, ale za każdym razem prosiłam, aby wracała do łóżka. Wydaje mi się, że usnęła dopiero nad ranem. To było chyba jakieś złe przeczucie, tylko Madalina nie umiała go nazwać” – opowiada mama zaginionej – Georgeta Vlăsceanu. “Kiedy z mężem wybieraliśmy się rano do pracy, nasza najmłodsza córka jeszcze spała. W domu była babcia, która miała przygotować ją do przedszkola. Nie mieliśmy pojęcia z czym przyjdzie nam się zmierzyć już za kilka godzin” – dodała.

Madalina z tatą. Fot. archiwum rodzinne

Przepadła bez śladu

O 9 rano babcia zorientowała się, że nigdzie nie ma jej wnuczki. Madalina zniknęła sprzed domu rodziców, czekając na nauczyciela, który miał zabrać ją do przedszkola. Zaalarmowany sytuacją ojciec dziewczynki poszedł na policję w sąsiedniej wiosce Balaciu, jednak dyżurny milicjant zbył go. Drwił, że nie będzie zajmował się niedopilnowanym dzieckiem. Na odchodne powiedział, że i tak nie ma do dyspozycji samochodu. W rezultacie przez cztery dni rumuńska milicja nie zrobiła nic w sprawie zaginięcia czterolatki. Rodzina i sąsiedzi szukali dziewczynki na własną rękę, nawet dzieci zaangażowały się w poszukiwania Madaliny. Dopiero interwencja krewnego rodziny, w większym mieście Slobozia, przyniosła efekt. Rozpoczęto oficjalne poszukiwania. Brat Madaliny, Emil, wówczas już dorosły mężczyzna, pracował w Bukareszcie, ale zniknięcie siostry było powodem jego natychmiastowego powrotu do domu rodzinnego.

“Chodziliśmy, szukaliśmy w różnych miejscach, w okolicy, nic nie znaleźliśmy” – opowiada Emil.

Roxana Madalina Vlasceanu. Fot. Archiwum rodzinne

„Nikt nie zaproponował nam pomocy, aby powiedzieć, że coś widzieli, że coś wiedzieli…”

Nikt nie widział, nikt nie słyszał

Po zaginięciu Madaliny na pewno wszyscy bardzo współczuli rodzinie. Niestety, nikt nie zdecydował się na złożenie zeznań. Choć wydaje się to niemożliwe, nie znalazł się żaden chętny do powiedzenia czegokolwiek. Pewne jest, że musiał być ktoś mający informacje, które pomogłyby rozwiązać sprawę. Jednak ustrój jaki panował wówczas w Rumunii, powodował niechęć i strach przed kontaktem z służbami państwowymi. Lata osiemdziesiąte XX wieku nie były czasami, w których władza cieszyła się autorytetem, w wyniku działań rządu (dyktatura Nicolae Ceaușescu) milicja budziła raczej strach. Powszechne były także układy i łapówki, co pozwalało na skuteczne załatwianie swoich interesów przez ludzi mających znajomości i pieniądze. Prawdopodobnie to właśnie obawy przed uwikłaniem się w intrygi mafii, oraz współpracę ze skorumpowaną milicją, ewentualne przesłuchania, czy w końcu możliwość zostania niesłusznie oskarżonym, skutecznie uciszyły świadków.

Mama zaginionej trzymająca pamiątkę po zaginionej córce

Rodzina czeka

Rodzina wierzy, że Madalina wciąż żyje, ponieważ w tamtych czasach nielegalne adopcje w Rumunii były bardzo częste. Madalinę prawdopodobnie zabrał spod domu ktoś, kogo znała. W tak małej wsi, jak Copuzu, pojawienie się obcych niewątpliwie zwróciłoby uwagę mieszkańców. Możliwe, że któryś z sąsiadów powiedział Madalinie, że zaprowadzi ją do przedszkola, dlatego dziewczynka poszła z nim, nie mówiąc nic babci. Jeżeli 4-latka została uprowadzona, to bezsprzecznie sprawca musiał mieć znajomości w kręgach milicji, co tłumaczyłoby opóźnianie poszukiwań. Rodzeństwo, Ana i Emil, wciąż czeka na młodszą siostrę, ponieważ mają nadzieję, że Madalina żyje gdzieś za granicą, prawdopodobnie nie pamiętając, co stało się, kiedy miała 4 lata. Choć minęło prawie 40 lat rodzina liczy na szczęśliwy finał tej historii.

Jeżeli Madalina żyje, jest dziś 41-letnią kobietą, być może, dzięki sile Internetu uda się nam ją odnaleźć.

Madalina z siostrą i mamą. źródło: digi24.ro

Źródła:

https://www.digi24.ro/stiri/actualitate/social/peste-400-de-copii-au-disparut-fara-urma-anul-acesta-in-romania-1056780 https://www.digi24.ro/special/campanii-digi24/romania-furata/disparitii-misterioase-copii-care-parca-au-intrat-in-pamant-oamenii-n-au-spus-n-au-ajutat-in-niciun-fel-1057005

0 0 Głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze